Menu główne:
Ciekawostki
"Suszenie liści host"
Pisałem już o bukietach z żywych liści host, mogą one zdobić nasze mieszkania przez wiele miesięcy, gdy są dostępne w naszych ogrodach. Późna jesień, zima i wczesna wiosna to jednak terminy, w których o takiej ozdobie jedynie możemy sobie pomarzyć. Ale czy na pewno tak musi być?
Oczywiście można temu zapobiec tworząc kompozycje z suchych liści host. Mogą to być kompozycje przestrzenne (w wazonie wykonane) z samych liści, w połączeniu z suchymi innymi kwiatami czy trawami, ale mogą takie kompozycje być wykonane w formie obrazu. Jesienne barwy liści host są oczywiście do zaakceptowania, ale powstał problem jak uzyskać do takich kompozycji liście host o kolorystyce i kształtach jak najbardziej zbliżonych do rzeczywistości widocznej w ich najpiękniejszej fazie rozwoju.
Szukałem informacji w jaki sposób suszyć liście, aby uzyskać zamierzony przeze mnie efekt (utrzymanie koloru i kształtu liścia), metoda zielarska, zielnikowa, glicerynowanie - albo nie utrzymywało kolory, albo podczas takiego preparowania liście ulegały zniekształceniu.
Postanowiłem uzyskać taki efekt, przez szybkie wysuszenie liścia (odparowanie soków) przy użyciu gorącego powietrza. Pierwsza próba to suszenie liści w strugach gorącego powietrza opalarki - przy niższych temperaturach kolor liścia został zachowany, ale suszenie trwało zbyt długo, przy wyższych temperaturach niestety liście brązowiały (przypalały się) a dodatkowo w obydwu przypadkach ulegały one zniekształceniu. Doszedłem do wniosku, że kierunek w którym podążam jest dobry, ale należy go udoskonalić. Następna próba to suszenie w piekarniku - efekt bardzo podobny jak przy użyciu opalarki. Pozostał jeszcze problem zachowania kształtu liścia podczas suszenia, który rozwiązałem przez użycie miałkiego (przesianego) piasku i wtedy nastąpił przełom. Okazało się, że nagrzanie piasku i wysuszenie liścia w niższych temperaturach trwa zbyt długo. Znacznie podniosłem temperaturę w piekarniku - liść był suszony pośrednio przez gorący piasek, a zarazem był przez niego chroniony przed bezpośrednim wpływem gorącego powietrza i okazało się że szybko (kilka minut) został wysuszony i zachował przy tym odpowiedni kształt.
Temperatura przy której przeprowadzałem suszenie liści to 160-175 °C - czas to kilka (10-15) minut. Należy dobrać go jednak doświadczalnie, gdyż jest zależny od grubości blaszki liściowe. Jakimś wskaźnikiem wysuszenia liścia jest wystająca z pod piasku łodyga liściowa - gdy ona jest już sucha, to liść na pewno też już jest wysuszony.
Zabieg suszenia liści można przeprowadzić również w mikrofali zachowując te same zasady postępowania. Nie trzeba jednak do niego naczyń żaroodpornych, a samo suszenie przebiega w krótszym czasie (3-5 minut) przy ustawieniu na okołe 570 W. Zauważyłem, że liście wysuszone w mikrofali są jednak zdecydowanie bardziej kruche i łamliwe.
Do suszenie najlepiej jest użyć piasku (rzecznego, morskiego) lub innego, ale wypłukanego, gdyż w innym przypadku na liściach pozostaje drobny pył, który dość trudno jest usunąć.
Poniżej zdjęciowa "dokumentacja" jak to zrobić:




Na poniższych zdjęciach jest uwidoczniony efekt kolorystyczny liści po wysuszeniu w porównaniu z żywymi liśćmi.





Liście po wysuszeniu wyglądają jak wykonane z bardzo delikatnego papieru, albo raczej z płótna, gdyż wcale nie są kruche i łamliwe.


Myślę, że zwolenników suszonych bukietów czy też innych kompozycji z suszonych liści, traw czy kwiatów jest tak wielu jak i przeciwników posiadania takiej dekoracji w domu. Sądzę jednak, że sama umiejętność wykonania surowca do ich tworzenie może być przydatna jeśli już na takie dekorację się zdecydujemy.
Czasami bezładne rzucenie na bambusową matę kilku nasienników traw, liścia i dodanie jakiegoś kwiatu jako główny motyw wygląda dość ciekawie.
Natchnienia do różnych kompozycji polecam szukać po wpisaniu w grafikę przeglądarki hasła "Ikebana".
Andrzej Pach